Nepotyzm u władzy? To już było!

Nepotyzm u władzy? To już było!

Nepotyzm u władzy? To już było!

Brak komentarzy do Nepotyzm u władzy? To już było!

Ostatnimi czasy, praktycznie z każdej strony, słychać o nepotyzmie i obsadzaniu stanowisk „swoimi” ludźmi przez PiS. Nie można tego negować, ani udawać, że nic się nie dzieje, jednak warto też spojrzeć w przeszłość. Do tej pory, każda partia która mogła, za każdym razem zmieniała kadry, niekoniecznie patrząc na kompetencje kandydatów.

Rok 2012: Krewni i znajomi polityków z PO w inspekcji transportu drogowego

Syn radnego PO z Bytowa i zięć burmistrza Bytowa Ryszarda Sylki (PO) znaleźli zatrudnienie w Wojewódzkiej Inspekcji Transportu Drogowego. Przewodniczącym komisji konkursowej był Tomasz Redo, radny PO w Bytowie, wiceszef pomorskiej WITD, który wcześniej w inspekcji zatrudnił też swojego znajomego ze studiów. Powiązania te niepokoją autorytety zajmujące się korupcją i nepotyzmem, jednak „bytowski układ” w WITD problemu nie widzi.

– informuje Dziennik Bałtycki.

Oczywiście oficjalnie kwestia znajomości nie wpłynęła na decyzję o zatrudnieniu. Każda z tych osób wykazywała wysokie kwalifikacje do podjęcia pracy w WITD. Reszta to po prostu czysty przypadek.

Kto wdrażał programy UE na Mazowszu w 2012 roku?

„Gazeta Wyborcza” publikuje listę 47 osób pracujących w Mazowieckiej Jednostce Wdrażania Programów Unijnych. Nie ma na niej ani jednej osoby niepowiązanej z PO: wszyscy to albo członkowie partii Donalda Tuska, albo członkowie ich rodzin, albo małżonkowie.

– podaje tokfm.pl

Kolejna instytucja samorządowa, która za rządów PO-PSL była zdominowana przez osoby powiązane z partią Donalda Tuska. Sami odpowiedzcie sobie na pytanie, czy decyzje które podejmowała, były apolityczne i niezależne.

„Wystartowała i wygrała, w czym problem”

W Podlaskim Zarządzie Dróg Wojewódzkich w Białymstoku okazało się, że praca na najwyższych stanowiskach jest kierowana tylko dla rodziny i tylko tej najbliższej dla odpowiednich osób. Gdy w 2015 roku ogłoszono konkurs na stanowisko referenta, pracownicy instytucji przewidzieli kto go wygra. Stwierdzili również, że wymagania konkursu zostały ustawione pod jedną konkretną osobę – mianowicie panią Grażynę Lulewicz, żonę dyrektora. Sprawę bada CBA.

– Wygrała konkurs i tyle – powiedział reporterowi Faktów TVN [Leszek Lulewicz, mąż zwyciężczyni konkursu – przyp. red.]. Nie miał także wątpliwości, że Grażyna Lulewicz była najlepsza w gronie ubiegających się o pracę referenta. (…) Co ciekawe, zatrudnienie żony dyrektora Lulewicza w Zarządzie Dróg zbiegło się w czasie z kontrolą, którą sam tam przeprowadza.

Reporter TTV zapytał o sprawę [ówczesnego – przyp. red.] marszałka województwa podlaskiego Mieczysława Baszko. Z mężem zatrudnionej referent łączyła go nie tylko zależność służbowa. Obaj należą bowiem do Polskiego Stronnictwa Ludowego. [Ówczesny – przyp. red.] marszałek odmówił komentarza na temat ustawionego konkursu na stanowisko referenta.

– napisało TVN24.

2012: Starachowickimi urzędami i instytucjami rządzi SLD

Mimo, że czasy świetności Sojuszu Lewicy Demokratycznej dawno minęły i nie zapowiada się na ich powrót, jest jednak miasto, gdzie SLD trzyma się wyjątkowo mocno. W starachowickich urzędach i instytucjach aż roi się od bliskich działaczy tej partii. Poniżej załączamy cytat, w którym wymieniono sporo takich przypadków:

Maciej, syn Andrzeja Krukowicza – radnego Rady Miejskiej kilku ostatnich kadencji – jest strażakiem. Pracę w Państwowej Straży Pożarnej w Starachowicach dostał w okresie, kiedy Sojusz współrządził powiatem.

Byt materialny zabezpieczył swoim najbliższym inny radny – Tadeusz Klepacz, dyrektor Domu Pomocy Społecznej w Starachowicach. Jego dwie synowe znalazły zatrudnienie w Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej w Starachowicach, gdy był zastępcą dyrektora tej placówki. Syn radnego Klepacza, Rafał, w mundurze funkcjonariusza Straży Miejskiej strzeże od niedawna porządku publicznego na ulicach miasta i gminy. W administracji Domu Pomocy Społecznej, którego dyrektorem – przypomnijmy – jest Tadeusz Klepacz, pracuje Anna Nowaczek, małżonka Piotra Nowaczka, radnego i szefa SLD w Starachowicach. Brat pani Anny, czyli szwagier Nowaczka – Emil Stanecki „robi” w Komendzie Powiatowej Policji w Starachowicach, a do niedawna był ratownikiem na miejscowym basenie. Teściowa Piotra Nowaczka pracuje w Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej.

Ciepłe posadki ma także żona radnego Roberta Sowuli – Izabela, która jest zatrudniona w Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym w Starachowicach.

Ostatnio pracę w podlegającym miastu Zakładzie Energetyki Cieplnej straciła Donata Pocheć, małżonka innego radnego – Marcina Pochecia.

Niezłe fuchy trafiły się mecenas Paulinie Jesionek. Synowa znanego adwokata i członka SLD Kazimierza Jesionka (w wyborach parlamentarnych 2011 roku był kandydatem swojej partii do Senatu), który jest obrońcą prezydenta Wojciecha B. w procesie korupcyjnym, została radcą prawnym w Urzędzie Miejskim w Starachowicach oraz członkiem rady nadzorczej Zakładu Energetyki Cieplnej.

W wygodnym fotelu wiceprezesa gminnej spółki Komunalne Przedsiębiorstwo Usługowo-Remontowe „KomPUR”, dosłownie na kilka miesięcy przed ogłoszeniem jej likwidacji w związku z trudną sytuacją finansową, zasiadł Michał Petrus, syn Wojciecha Petrusa – sekretarza SLD w powiecie starachowickim i jednocześnie szefa OPZZ w zakładach MAN. Gdy spółkę postawiono w stan likwidacji, Petrus junior został… likwidatorem.

W Urzędzie Miejskim w Starachowicach pracuje Elżbieta Gralec, żona Roberta Gralca, radnego Sojuszu w gminie Mirzec (powiat starachowicki). Jak się dowiadujemy, po wyborach samorządowych w 2010 roku awansowała na wyższe stanowisko. Dziś jest kierownikiem referatu do spraw pozyskiwania funduszy.

– Donosi echodnia.eu.

Rodziny polityków w instytucjach państwowych? Przecież to normalne!

Dotarliśmy do takiego momentu, w którym każdy już zdążył się na tyle przyzwyczaić do nepotyzmu w świecie polityki, że nawet czołowi politycy nie boją się mówić o tym, iż nepotyzm to nic złego. Kandydat PSL na Prezydenta RP stwierdził:

– Członkowie rodzin polityków funkcjonują w różnych instytucjach państwowych. W naszej partii to najbardziej widać, bo jesteśmy najwięksi. Ale tak samo jest w innych ugrupowaniach – mówi „Super Expressowi” Adam Jarubas.

PiS obsadza stołki swoimi ludźmi – SKANDAL!

Tak, macie rację – to jest skandal. Ciepłe, państwowe, dobrze opłacane posadki są obejmowane przez ludzi powiązanych z partią rządzącą. Tylko zadajmy sobie pytanie, czy nie jest to swego rodzaju déjà vu? Każda partia, która obejmowała władzę w ciągu ostatnich 26 lat „wolności”, obsadzała stołki swoimi ludźmi. Zapytacie zapewne, w jaki sposób moglibyśmy to zmienić? Odpowiadamy: W bardzo prosty – przestańcie głosować na struktury partyjne! Nawet najbardziej prawy i starający się być niezależnym człowiek, będzie w pewien sposób związany z „górą” partii. Jeśli zrobi coś w kierunku niesprzyjającym wodzowi partyjnemu, w następnych wyborach zapewne nie pojawi się w ogóle na liście kandydatów. Dlatego musi się słuchać.

Zatrudnić kontrkandydata

Wyobraźcie sobie sytuację – mamy dwóch ludzi z różnych, walczących ze sobą partii. Niech będzie to p. Ewa i p. Beata (zbieżność imion przypadkowa 😉 ). Niestety jak to bywa, jedna z nich musi wybory przegrać. Trafiło na Ewę, która jest np. dobrą specjalistkę do spraw edukacji. Beata z kolei obejmuje urząd i potrzebuje konkretnego człowieka, który zna się na edukacji i obejmie stanowisko np. kuratora. Czy jesteście w stanie sobie to wyobrazić, że wyciąga rękę do Ewy, proponując jej tę posadę ze względu na jej kompetencje, po czym razem pracują dla dobra kraju? Chyba nikt nie byłby sobie tego w stanie wyobrazić!

A teraz przenieśmy się na chwilę do całkowicie innej rzeczywistości – województwo podlaskie, rada miasta Augustów (wybrana w Jednomandatowych Okręgach Wyborczych). Większość w radzie należy do komitetu „Nasze Miasto”, czyli do ludzi bezpartyjnych, niezależnych. Burmistrz, którym jest Wojciech Walulik, poszukiwał odpowiedniego człowieka na stanowisko szefa wydziału edukacji. Pracę tę otrzymał Dariusz Szkiłądź, kontrkandydat z PiS w wyborach na burmistrza. Przez kilkanaście lat był dyrektorem największej szkoły, w związku z czym zna się na edukacji, nie jest człowiekiem urwanym z choinki i nie można tu zarzucić obsadzania stołków swoimi ludźmi.

Można? Można! Tylko mogą to zrobić jedynie osoby niezależne od partii politycznych.

Nasz numer konta:

Bezpartyjni
18 1950 0001 2006 2804 2562 0002
IDEA Bank

Dołącz do nas na:

Back to Top