Nepotyzm u władzy – mają rozmach!

Nepotyzm u władzy – mają rozmach!

Nepotyzm u władzy – mają rozmach!

Brak komentarzy do Nepotyzm u władzy – mają rozmach!

PiS – podobnie jak wszyscy ich poprzednicy – szturmem zdobywa państwowe spółki. Byli posłowie, doradcy, adwokaci i rodzina – kto ma odpowiednie układy, trafia na intratne posady. Jakiś czas temu pisaliśmy o przykładach nepotyzmu przy poprzedniej władzy. Już wtedy wspominaliśmy, że każda siła polityczna, która przejmowała władzę w kraju, zawsze obsadzała wszelkie możliwe stołki swoimi ludźmi. PiS się jednak w tańcu nie bawi i robi to wszystko z rozmachem.

Nepotyzm u władzy? To już było!

Jak podaje portal money.pl:

Wystarczył rok, by Prawo i Sprawiedliwość znalazło pracę dla tysiąca znajomych, byłych posłów, doradców, adwokatów lub po prostu członków najbliższej rodziny. Do m.in. zarządów i rad nadzorczych spółek skarbu państwa, urzędów, ministerstw oraz delegatur trafiło ponad dwa razy więcej ludzi niż za rządów PO-PSL. Listę partyjnych nominacji publikuje „Puls Biznesu”.

Kilkadziesiąt przedsiębiorstw państwowych, kilkaset jednoosobowych spółek skarbu państwa oraz spółek z jego większościowym udziałem. Do tego dochodzi jeszcze blisko pół tysiąca spółek, w których państwo posiada co prawda mniejszościowe udziały, ale zachowało wpływ na obsadę części stanowisk. Do tego agencje, ośrodki doradcze i różnego rodzaju fundacje oraz instytucje. Rządzący w Polsce mają wpływ na obsadzanie stanowisk w kilku tysiącach miejsc. Dawid Tokarz z „Pulsu Biznesu” postanowił sprawdzić, jak szybka jest „dobra zmiana” w kadrach.

Tempo i intensywność zmian są rekordowe. Po roku pracy PiS zapewnił już tysiącu osób nowe miejsca pracy. „Puls Biznesu” robił takie zestawienie również w 2012 roku – po 5 latach rządów Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego. Obie partie załatwiły po 400 miejsc pracy dla swoich nominatów.

W sumie we wszystkich spółkach i instytucjach całkowicie kontrolowanych przez rząd lub takich, w których Skarb Państwa ma udziały, pracuje ponad 200 tysięcy ludzi.

Dziennik podzielił partyjne nominacje na kilka kategorii. I tak sporą grupę korzystających z „dobrej zmiany” są ci, którzy zamienili ławy poselskie na gabinety prezesów. Pierwszy w tej kadencji Sejmu taką drogę wybrał Wojciech Jasiński, który już w grudniu 2015 roku złożył mandat. Chwilę później został prezesem PKN Orlen. W Sejmie Jasiński wytrzymał niecałe trzy miesiące. W lipcu śladami Jasińskiego podążył Maks Kraczkowski. Zrzekł się mandatu poselskiego i wylądował na stanowisku wiceprezesa PKO BP. 20 tys. wyborców zostało bez swojego przedstawiciela.

Identyczną drogę wybrał Andrzej Jaworski. Wytrzymał jako poseł do maja i dopiero przeszedł do biznesu. A konkretnie do zarządu Powszechnego Zakładu Ubezpieczeń. Mandaty złożyło jeszcze dwóch innych posłów.

„PB” znalazł też drugą grupę, o którą „matka partia” zadbała. To byli parlamentarzyści. Wśród najbardziej znanych dziennik wymienia Jacka Kurskiego i Zbigniewa Girzyńskiego. Ten pierwszy jest prezesem Telewizji Polskiej, drugi wykonuje zlecenia dla Państwowej Wytwórni Papierów Wartościowych. Poza tym byli posłowie i senatorowie trafili chociażby do Węglokoksu, Agencji Nieruchomości Rolnych, grupy Azoty, Lasów Państwowych i KGHM.

Przykładem dla szybkości zmian może być Maciej Szota, były radny z PiS i właściciel baru szybkiej obsługi z kebabem, który został wicedyrektorem departamentu ds. badań w PGNiG.

W spisie „Pulsu Biznesu” znaleźć można nie tylko byłych polityków – pracę znaleźli też ich asystenci i doradcy. Jak zauważa Dawid Tokarz z „PB” w kilku przypadkach dla znajomych trzeba było tworzyć nowe stanowiska pracy. I tak np. Wioletta Kulpa, radna i szefowa PiS w Płocku, w PKN Orlen objęła funkcję „delegata spółki do spraw odpowiedzialności społecznej wobec interesariuszy lokalnych”.

Karolina Helmin-Biercewicz, była asystentka posła PiS Andrzeja Jaworskiego, obecnie członka zarządu PZU, w ślad za nim zasiliła kierownicze kadry u największego polskiego ubezpieczyciela. Jej doświadczenie? To m.in. administrowanie stroną internetową parafii i sołtysowanie we wsi Straszyna.

Na dobrą pracę liczyć mogą nie tylko znajomi, ale przede wszystkim rodzina. Syn europosła Ryszarda Czarneckiego – Bartosz Czarnecki – trafił do Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Jest tam doradcą. Europoseł tłumaczył, że syn jest patriotą i chce pracować dla polskiej firmy. Zapewniał też, że nie załatwił mu pracy. Bartosz Czarnecki w PGZ jest doradcą. A jego żona trafiła do spółki powiązanej z PZU. Jest członkinią rady nadzorczej.

Ostatnią grupą, która skorzystała „na dobrej zmianie” są prawnicy.

– Klucz partyjny był używany do obsady stanowisk. Im wyższa pozycja w partii albo im wyżej postawiony mentor, tym lepsze stanowisko można było dostać – mówił WP money Marek Suski, poseł PiS zasiadający w komisji skarbu państwa w 2012 roku. Suski komentował wtedy nasz materiał nt. stołków dla ekipy Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Jak widać – każda władza lubi obsadzać stołki swoimi ludźmi, jedni robią to dyskretniej, inni z rozmachem. Nasuwa się pytanie – czy ludzie tego nie widzą? Czy może się do tego na tyle przyzwyczaili, że stało się to dla nich normalne?

Nasz numer konta:

Bezpartyjni
18 1950 0001 2006 2804 2562 0002
IDEA Bank

Dołącz do nas na:

Back to Top